Jaki motocykl na pierwszy?

Pierwszy motocykl to nie egzaminacyjna MT-07. I dobrze.

To pytanie wraca jak bumerang na placu manewrowym:
„Skoro kurs i egzamin robimy na Yamasze MT-07, to może to jest idealny pierwszy motocykl?”

I tu właśnie zaczyna się pułapka myślenia.

Fakt, że coś jest motocyklem egzaminacyjnym, nie oznacza, że jest najlepszym wyborem na start. Z wielu względów uważam, że są spokojniejsze, bardziej „uczące” propozycje, które pozwolą Wam bezpiecznie zbudować fundament techniki jazdy.

Dzisiaj bez napinki, z perspektywy instruktora i obserwacji setek kursantów – mój punkt widzenia.


Jak zacząć bezpiecznie?

Bezpieczny motocykl zależy od kierowcy.
Od tego, czy myślisz dwa kroki do przodu.
Czy przewidujesz błędy innych.

Ale zanim dojdziesz do tej swobody i automatyzmu – miną tysiące, a może dziesiątki tysięcy kilometrów.

Dlatego pierwszy motocykl powinien:

  • być przewidywalny
  • mieć spokojną charakterystykę silnika
  • nie prowokować do jazdy „ponad umiejętności”
  • wybaczać błędy

Nie elektroniką. Charakterem. Techniką.


Dlaczego nie od razu MT-07?

Yamaha MT-07 to świetny motocykl.
Dynamiczny, nowoczesny, lekki jak na swoją klasę.

Ale:

  • ma wyraźny moment obrotowy już od dołu,
  • reaguje bardzo żywo na gaz,
  • potrafi zaskoczyć początkującego.

Na kursie jesteś pod okiem instruktora.
Po odbiorze prawa jazdy – jesteś sam.

I tu często zaczynają się błędy.


Co zamiast tego?

Jeśli pytacie mnie o bezpieczny start, to od lat wskazuję podobny kierunek:

Klasyczne 500-tki z lat 90 i 2000

  • Suzuki GS500
  • Honda CB500
  • Kawasaki ER-5

Dlaczego?

✔ około 45–50 KM
✔ masa w okolicach 180–195 kg
✔ wysokość siedzenia około 780–790 mm
✔ dwucylindrowy, spokojny silnik
✔ brak kontroli trakcji
✔ brak ABS
✔ prosta konstrukcja

Jedna tarcza z przodu.
Zero elektroniki.
Czysta mechanika.

I właśnie dlatego to genialne motocykle do nauki. Wszystko jest co potrzebne do jazdy i przewidywalne.


„Ale brak ABS to niebezpieczne!”

To zależy.

Oczywiście – ABS ratuje skórę w krytycznych sytuacjach.
Nie neguję tego.

Ale jeśli od początku uczysz się dozować hamulec, czujesz przyczepność i wiesz, że zbyt gwałtowne złapanie przedniego hamulca może skończyć się uślizgiem… budujesz prawdziwą świadomość.

Na kursie zawsze powtarzam:
Elektronika jest wsparciem.
Nie zastępuje umiejętności.

Jeśli zawiedzie – zostajesz tylko Ty i Twoja technika.


Idealne proporcje na start

Motocykl około 45 KM przy masie poniżej 200 kg daje świetny stosunek mocy do masy.

Możesz:

  • jeździć po mieście
  • wyjechać na weekend za miasto
  • zapakować się nawet w dwie osoby
  • uczyć się manewrów bez walki ze sprzętem

Duży promień skrętu, przewidywalna reakcja na gaz i hamulec – to daje Ci przestrzeń do nauki.

Bez paniki.
Bez nadmiernego stresu.


Prosta mechanika = mniej problemów

Starsze konstrukcje mają jeszcze jedną ogromną zaletę:

Są banalne w obsłudze.

  • podzespoły są w przystępnych cenach
  • gaźniki – do ogarnięcia
  • brak czujników i modułów za kilka tysięcy złotych

To uczy odpowiedzialności za sprzęt i pozwala taniej wejść w świat motocykli.


Pierwszy motocykl jak piaskownica

Oczywiście poza wskazanymi powyżej motocyklami, jest masa innych, nowocześniejszych konstrukcji, z podstawową elektroniką, które doskonale wpisują się w kanon tego pierwszego motocykla na start. Ale przy wyborze zawsze warto pamiętać, że:

Nie kupujesz go, żeby imponować.
Nie kupujesz go, żeby „mieć najmocniejszy sprzęt w ekipie”.

Kupujesz go, żeby:

  • nauczyć się kontroli
  • wyrobić płynność
  • zbudować nawyki
  • popełnić pierwsze błędy w bezpieczniejszych warunkach

To ma być motocykl, który wybaczy.
Spokojny. Potulny.

A kiedy po sezonie lub dwóch poczujesz, że go „przerosłeś” – wtedy dopiero czas na coś więcej.

Daj znać w komentarzu, jaki Tobie chodzi motocykl po głowie na pierwszy, chętnie podpowiem.