Czas leci, kilometry przybywają, a siwych włosów jeszcze brak. Uświadomiłem sobie jednak, że wszystko, czego się nauczyłem, zawdzięczam przede wszystkim własnemu doświadczeniu. Niestety, bywa, że zaangażowanie instruktorów jest niewielkie, a technika jazdy i przekazywana wiedza często pozostawiane są przypadkowi.

Po pierwsze: Od czego zacząć?
Pierwszym krokiem musi być uświadomienie sobie, że nie wiemy wszystkiego. Nie ma konieczności bać się jazdy na motocyklu, ponieważ dobrze przygotowana do jazdy maszyna nic złego nam nie zrobi. Bardziej chodzi o respekt przed tym co możemy na motocyklu zrobić i wiedzę jak go kontrolować w bezpieczny sposób.
Po drugie: Jak się do tego zabrać?
Jest dostępnych wiele rodzajów szkoleń, od tych na placu manewrowym po takie na torze wyścigowym. Każda forma szkolenia jest doskonałą okazją, żeby przede wszystkim poznać siebie i możliwości swojego motocykla. Możesz dołączyć do bardziej doświadczonych jeźdźców, podpatrywać i dopytywać. Może to być wyjazd weekendowy, na piękne kręte drogi, lub jednodniowy przejazd trasą o zróżnicowanym stopniu trudności.
Po trzecie: Doświadczenie praktyczne.
Bardzo dobrze poszerzyć swoją wiedzę pod okiem doświadczonego instruktora, jeszcze lepiej jest przejechać realną trasę z osobą, która poświęci uwagę i wychwyci w posiadanej technice zachowania, które można jeszcze doszlifować. Ponieważ każdy początkujący motocyklista, lub mniej doświadczony to nieoszlifowany diament.
Podsumowanie
Przemieszczanie się na dwóch kołach z silnikiem, opiera się na tym, że wiesz co robisz i wiesz jak zachować się w danej sytuacji, jest to klucz dla Ciebie do bezpiecznej jazdy na motocyklu. Nie powstała jeszcze książka, ani film opisujący wszystkie możliwe sytuacji na drodze. Warto jeździć dużo, a przede wszystkim bezpiecznie i warto od czasu do czasu szkolić się z fachowcami. Odpowiednie podejście i praktyka sprawi, że na motocyklu, poczujesz się jak ryba w wodzie. A przecież o to właśnie chodzi.



Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.